Gina Brillon zawsze miała specyficzne podejście do kolei losu. Przyjmowała je z humorem i czupurnością typową dla Latynoski urodzonej na Bronksie. W swoim trzecim stand-upie nie hamuje się wcale, opisując swoje dzieciństwo, kulturę, w której wyrosła i proces zmiany swojego życia z bycia singielką na szczęśliwą żonę mężczyzny pochodzącego ze Środkowego Zachodu.
